Relacja z marszu przeciwko psim kupom

Marsz się odbył wczoraj o 13. Było bardzo zimno, czego nie przewidziałam i założyłam cieniutką kurteczkę, dzięki czemu maksymalnie zmarzłam (chwilę po marszu spadł śnieg!) i pewnie z powodu pogody średnio dopisali marszowicze. Ale byli! I było ich nawet więcej niż fotografów i dziennikarzy (z tvn24!)

Organizator – Artur Kamiński – to ten z megafonem. Krzyczał całą drogę, że ‚młodzi chcą czystej łodzi’.

Jak wypadało – jeden z psów zaraz po starcie zrobił dużą kupę, a właściciel szybciutko posprzątał. Niestety nikt nie miał ze sobą proponowanych przeze mnie gadżetów.

Dwa psy rasy husky należą do pana Zdzisława. Mają na imię Laki i Sonia. Wszyscy się za nimi oglądali, a jeśli próbowali przejść obojętnie to psy zaczepiały wszystkich przechodzących trącając ich nosem. Zaczepiały też wszystkie inne psy będące na marszu. Za dwa tygodnie wyjeżdżają do Holandii na zawody psich zaprzęgów.


Inne intensywnie obfotografowane psy to Bunia i Piksel. Ich właścicielka mieszka w Śródmieściu i mówi, że mimo iż spora część osób jednak sprząta po swoich pupilach to jest jeszcze sporo do zrobienia w tym temacie.

Miłym zaskoczeniem było, że kiedy doszliśmy do parku Sienkiewicza, gdzie było zaplanowanie wielkie sprzątanie kup… nie było czego sprzątać. W parkowych alejach było naprawdę całkiem czysto. Niestety to raczej wyjątek w Łodzi. Świadczy o tym chociażby sytuacja z panem, który szedł z pieskiem i był namawiany przez organizatora do dołączenia się do marszu, a powiedział, że

ludziom to się już w głowach poprzewracało i nie zamierza za żadne skarby sprzątać po swoim psie.

Na koniec natknęliśmy się na patrol straży miejskiej również z psem (ciekawe czy po nim sprzątają 😉 , który wybitnie nie miał ochoty na psie przyjaźnie.

Akcja fajna, incydent z panem, co nie sprząta pokazuje jak bardzo potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*