Psy zamiast dzieci?

Część znajomych zarzuca facebooka zdjęciami swoich dzieci, inni – swoich zwierzaków. Oczywiście wolę te drugie zdjęcia z prostego powodu: małe pieski i kotki są jednak ładniejsze od małych dzieci. Niestety rodzimy się różowi, owłosieni i ciągle płaczemy – nawet moja mama powiedziała, że trudno tu mówić o miłości od pierwszego wejrzenia. Choć być może was rodzice pokochali od pierwszej sekundy. Nie mam nic szczególnie przeciwko dzieciom, niektóre nawet lubię, ale aby zrozumieć co mam na myśli trzeba zobaczyć to:

Psy to nowe dzieci!

Nie zagłębiając się w skutki i przyczyny zjawisk demograficznych w naszym kraju można śmiało powiedzieć, że psy to nowe dzieci. A na pewno śmiało mogę to powiedzieć ja, która obserwuję chyba wszystkie psie blogi w naszym kraju. Hmm, ciekawe czy są fanejdże robione przez rodziców dla ich dzieci? Albo takie blogi? Pewnie są, ale ich nie znam. Może jest babylife, Dziecko w Warszawie i Dziecięce wędrówki 😉

Teraz sobie przypominam, że na doglife był już kiedyś ten temat przy okazji reklamy prezerwatyw w której wzięły udział psy (Co maja wspólnego psy i prezerwatywy?).

Być może macierzyńskie i ojcowskie uczucia przerzuca się na psy, kiedy się nie ma dzieci? Ale znam jeden blog, gdzie ludzie mają psa i dziecko. To może pies nie jest ‚zamiast’ tylko jest jakby ‚drugim dzieckiem’?

Jest kilka rzeczy, które potwierdzają moją teorię:

1. Kupujemy  zwierzakom mnóstwo zabawek i smakołyków

Szczególny szał jest właśnie teraz przed świętami. Nie wiem na ile firmy próbują w nas wywołać potrzebę posiadania i kupowania, a na ile właściciele sami tą potrzebę mają, ale obserwując blogi o zwierzakach, na co drugim z nich pojawił się temat: co kupisz swojemu pupilowi na gwiazdkę? Na jednym nawet była żywa rozpacz, że został już tylko tydzień, a państwo nie wiedzą co kupić psu (aaaaaaaaaa!).

Jest lekkie wariactwo, ale w sumie to chyba pozytywne, nie widzę w tym nic złego. Szczególnie, że na szczęście pies nie musi się wstydzić przed kolegami nawet gdyby niczego nie dostał.

2. Kupujemy im ubranka

W przypadku niektórych ras to konieczność, ale najczęściej zaspokaja potrzeby właściciela, żeby sobie żywą laleczkę poubierać. Można z takim psem wyjść na spacer i przyciągać spojrzenia. Jak się ma małe dziecko, to z tego co wiem obcy ludzie próbują zaglądać do wózka itd, ale idąc z takim pieskiem jak ten po prawej też na pewno nie można przejść niezauważonym.

3. Urządzamy im przyjęcia urodzinowe

No może jeszcze nie są to do końca takie imprezy jak w USA, gdzie są to naprawdę wydarzenia z rozmachem, nie mówiąc już o ślubach suczek z pieskami, ale podobnie przecież jest z małymi dziećmi. Pierwsze urodziny to raczej skromna impreza w gronie najbliższej rodziny, a nie huczna biba.

4. Wysyłamy je do przedszkoli i szkół

Kiedyś jedna pani pytała mnie o przedszkole dla swojego nadpobudliwego (a w sumie to raczej zupełnie normalnego) buldożka. Myślała, że tak jak w przypadku dzieci przedszkole to miejce, gdzie zaprowadza się psa i odbiera po kilku godzinach nauczonego sztuczek i jeszcze pewnie literek i piosenek.Ale świetlice czy miejca dziennego pobytu dla psów też już są, więc odhaczam kolejny argument ‚za’ podobieństwem dzieci do psów.

5. Zapewniamy bezpieczeństwo w samochodzie

Pasy, klatki itp, wybór ogromny. Oczywiście popieram. Ale i tak uwielbiam filmik z psami wyglądającymi przez okna w samochodzie, mimo że został zjechany przez wile osób za swoją niedpowiedzialność.

Na razie w naszym kraju to chyba tyle podobieństw, ale wszystko się rozwija. W USA są na przykład wózki spacerowe dla psów albo strony, gdzie można naszego psa umówić z innymi na spotkanie, żeby nasze ‚dziecko’ miało przyjaciół (ale na fb już się ludzie skrzykują na przykład na urodzinowy spacer Berka ), więc myślę, że niedługo Stany dogonimy.

 

Foto: nick88, gizzypooh, pinokay

3 Comments on “Psy zamiast dzieci?”

  1. No ja zajmuje się Berkiem jak mogę i hmmm… jak „kazda matka” ciesze sie jak jest szczesliwy i ma zadowolony ryjek :):) Spacer własnie byl czyms takim co mogłoby pokazać że urodziny czy psia impreza, jesli dla psa, to ma być dla psa czyli bieganie bieganie i bieganie 😀
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Od razu mówię, że pomysł urodzinowego spaceru bardzo mi się podoba:) A jakby jeszcze wszystkie psy miały czapeczki to w ogóle byłoby genialnie.
    Nie wiem czy sama posiadam uczucia macierzyńskie, ale na pewno mam taki ‚zwierzęcy’ odpowiednik i ten artykuł jest w sumie pisany o mnie samej 😉

  3. Witam,
    Uważam, że spacer z innymi psiarzami nie ma nic z traktowania psa jak dziecko. Użadziłam ten spacerek właśnie dlatego, że nie lubię tego iż robi sie psom tort urodzinowe z kiełbasy czy zakładają im papierowe czapeczki. Stwierdziłam, że zwołanie znajomych na wspólny spacer jest tym co prawdziwy psiarz i jego pies lubią najbardziej i jest najbardziej naturalne 🙂 Imprezka=spacer to to co lubimy najbardziej a urodziny są tylko dodatkiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*