‚Oczami psa’

Zbierałam się do napisania recenzji, tak samo jak początkowo zbierałam się do czytania. Książka nazywa się ‚Oczami psa‚. Pożyczyłam ją od przyjaciółki, zabierałam się za czytanie dwukrotnie, bo za pierwszym razem po prostu otworzyłam w środku, żeby zerknąć mniej więcej o czym jest i trafiłam akurat na opis tego jak świat widzi kleszcz, a że spodziewałam się, że to przecież miało być o psach i odłożyłam ją na parę tygodni. Potem czytałam już po kolei od początku i to okazało się lepszym pomysłem.

Książkę czyta się na tyle fajnie, że koleżanka podbierała mi ją, jak czytałam w przerwach w pracy i skończyła zaraz po mnie, a wygląda na tyle zachęcająco, że jedna pani chciała ją odkupić jak zostawiłam ją przypadkiem na biurku.

Babeczka co to pisze – Alexandra Horowitz, jest psychologiem. W swojej pracy zajmowała się badaniem procesów poznawczych ludzi, małp, nosorożców. Któregoś dnia postanowiła zbadać swojego własnego psa, uznając, iż mimo, że to najbliższy nam aktualnie gatunek zwierzęcia to wcale nie wiemy o nim dużo, a często postrzegamy psie zachowanie przez pryzmat mitów. Niesłuszne założenia wywodzą się z tego, że:

  • traktujemy psa jak wilka
  • traktujemy psa jak człowieka.

Oba twierdzenia są błędne. Pies nie jest wilkiem, ale osobnym gatunkiem, który powstał 15 000 lat temu. Pies i współczesny wilk mają wspólnych przodków, ale warunki, w jakich oba gatunki żyły przez te tysiące lat sprawiają, że nie mają ze sobą tak wiele wspólnego jak nam się często wydaje. Na przykład: często uważa się, że dawny pies jadł to samo co wilk. Może i tak – kiedy jeszcze był wilkiem. Od kiedy pies jest psem jako nowym gatunkiem, który powstał w momencie, gdy wilki zaczęły zbliżać się do ludzkich osad w poszukiwaniu pożywienia – pies jadł odpadki ze stołu ówczesnych ludzi, tak więc de facto – pierwsze psy jadły to co jadł wtedy człowiek. Z biegiem czasu my zaczęliśmy jeść inne rzeczy, a co za tym idzie – psy zaczęły inaczej się odżywiać i mówienie o tym, że powinny jeść jak wilki to bzdura. W takim wypadku my musielibyśmy jeść to co szympansy.

Alexandra i Pump
Alexandra i Pump

Inna sprawa: psy patrzą w oczy. Większość drapieżników odczytuje spojrzenie prosto w oczy jako wyzwanie, prowokuje je to do ataku. Pies patrzy nam w oczy, potrafi odczytywać emocje, wie kiedy się uśmiechamy. Wie, bo jest z nami już od 15 ooo lat i zdążył się nauczyć rozpoznawać nasz ton głosu, potrafi przystosować się do życia z nami, mimo że wymagamy od niego rzeczy trudnych – na przykład tego, że nie wolno sikać gdzie się chce itd.

Analogia rodziny jako ‚stada’ jest sporym uproszczeniem, zakładającym, że gatunki się nie zmieniają. Oczywiście wiele zachowań pozostaje zarówno nam jak i psom po przodkach, to jednak wiele uległo przemianom. Jest to wyrazem adaptacji psów do warunków, ale też selekcji prowadzonej przez człowieka – wolimy te psy, z którymi nam się fajnie żyje/mieszka, które potrafią się z nami komunikować.

Ta część o pochodzeniu psa i o tym jaki teraz jest ten gatunek była dla mnie najciekawsza, ale dalej też było dobrze. Autorka starała się pokazać jak świat postrzega pies, poprzez analizę poszczególnych zmysłów, począwszy od wzroku (trochę już o tym pisałam w artykule Jak widzi pies), poprzez superważny węch, skończywszy na słuchu. Opisuje to w taki sposób, że teraz inaczej patrzę na psy, zastanawiam się: jak one to widzą? Czy postrzegają to tak jak ja?

Prosty przykład: wymagamy od psa, żeby chodził po chodniku, a najlepiej jeszcze zatrzymywał się przed przejściami dla pieszych, nie wspominając o tym, że ma nie przechodzić tam, gdzie pasów nie ma. Dla nas to w miarę oczywiste (choć pewnie kiedy mieliśmy kilka lat wcale tak nie było), dla psa różnicy między chodnikiem a asfaltem nie ma. Pewnie widzi, że obie powierzchnie mają inny kolor, strukturę itd, ale nie postrzegają chodnika jako ‚strefy bezpiecznej’, gdzie nie jeżdżą samochody.

Walorem książki jest to, że autorka do wszystkiego podchodzi w sposób stricte naukowy: podaje źródła, powołuje się na uznane badania itd, nie są to jakieś wymyślone wywody kogoś, kto się jakoś tam zna na psach. Za to wszystko jest podane w popularno-naukowej formie, więc czyta się lekko i przyjemnie.

Urocze jest to, że przedmiotem badań jest często sunia autorki – Pumpernickiel (w skrócie Pump).Autorka uwieczniła ją w dziesiątkach godzin nagrań, które później analizowała.

Na koniec książki Horowitz daje kilka porad dotyczących tego jak sprawić, żeby pies był z nami szczęśliwy. Wiele osób pewnie będzie się oburzać, ale ja się w dużej mierze zgadzam: trzeba psu pozwolić być psem. Jeśli ma ochotę – pozwolić mu się od czasu do czasu wytarzać w czymś śmierdzącym, niech nie pachnie szamponami non-stop. Niech nie chodzi ciągle na smyczy lub przy nodze – jeśli jest taka możliwość – niech poczuje wiatr we włosach. Pozwólmy mu wąchać inne psy/nas w miejscach, gdzie wydaje nam się to nieprzyzwoite – dla psa to zupełnie normalne i jest wtedy szczęśliwy. Nie ‚odzwierzęcajmy’ psa.

Polecam!

Alexandra Horowitz ‚Oczami psa’

Wydawnictwo: Czarna Owca.

3 Comments on “‚Oczami psa’”

  1. Mój pies wie gdzie jest chodnik a gdzie ulica. Zmienia się przecież poziom, ulica pachnie inaczej niż chodnik. Zawsze zatrzymuje się przy brzegu chodnika tam gdzie jest dziura między trawnikiem a ulicą co widać szczególnie na parkingach. Nie przejdzie po trawie na ulice. Na ulice przechodzi z trawnika. Rusza wtedy gdy zmieni się światło-kojarzy pewnie wysokość bo przecież kolorów nie rozróżnia. A i co do jedzenia ludzie jak i zwierzęta żyją zdrowiej i dłużej jak nie jedzą mocno przetworzonej żywności,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*