Molly – mała bulwa z dużym charakterem

Molly

Oto Molly. W zasadzie to nie tymczasowiczka, bo wcale nie szuka domu stałego. Takowy ma. Można by powiedzieć, że to bardziej wczasowiczka. Jej pani musiała wyjechać na 2 miesiące (żeby zarobić na psie zachcianki;), a młoda właśnie wyleguje się na moim fotelu z drinkiem z palemką w łapce.

Nie owijając w bawełnę powiem, że wczorajszy dzień, był dość trudny dla nas obu. Jestem przyzwyczajona, do psów wziętych ze schroniska, prosto z klatki. Chodzą za mną krok w krok przez kilka dni, z ulgą kładą na kocyku i odsypiają trudne minione czasy. Najczęściej są zmęczone, ale szczęśliwe. Molly zachowywała się zupełnie inaczej – nie była zbyt szczęśliwa. Zaraz po jej przyjeździe, kiedy to przywitała mnie kładzeniem się na plecach i pokazywaniem mięciutkiego brzuszka, poszłyśmy na długi spacer. Potem zwiedzanie domu – wiadomo oraz pełna micha. Myślałam, że wymęczona pójdzie szybko spać. Niestety pies czuł się bardzo zagubiony. Molly biegała po domu, popiskiwała pod drzwiami. Trochę niespokojnego snu i dalsza tęsknota. Żal było patrzeć.

1172979_908907165894836_306140135_n

Chciałoby się przytulić, pogłaskać, pocieszyć. Niestety Molly ma ciut trudny charakter. Nie naciskaliśmy jej, wręcz przeciwnie, staraliśmy się zachowywać dystans zgodnie z założeniem, że lepiej się nie narzucać, niech sama podejdzie. Ale wczoraj nie było nawet mowy o jakimkolwiek głaskaniu. Mała bulwinka przychodziła, spoglądała tymi swoimi wielkimi oczyma, a potem coś w środku kazało jej warczeć i ucinać kontakt.

Dziś już jest lepiej. Jednemu z domowników udało się zachęcić ją do przytulania, chciała być głaskana, pieszczona itd. Ja niestety nie miałam tyle szczęścia. Wykonuje wszystkie moje polecenia, jest nauczona wielu rzeczy, byłyśmy na dwóch super spacerach. Ale o głaskaniu na razie nie ma mowy. Zatem odpuszczam.

12818920_1069743263068318_171800538_n

Na szczęście dziś pies już był spokojniejszy. Jak wspominałam śpi sobie teraz wygodnie na fotelu. Jest wesoła, a po wypuszczeniu na podwórko biega radośnie z szaloną prędkością.

Relacji tego typu planuję więcej, a przynajmniej mam zamiar pisać je regularnie. Chodzi o to, żeby tęskniąca Pani mogła zobaczyć co słychać u jej pociechy, ale też Załoga Buldoga pewnie będzie ciekawa co i jak. Zatem do następnego.

927518_963963860352198_971464286_n

2 Comments on “Molly – mała bulwa z dużym charakterem”

  1. W Londynie pewnie nie byłoby problemu, ale tu chodzi o mniejsze miasteczko. Agencje nie chcą wynajmować ludziom z psami, bo potem muzułmanie nie chcą w nich mieszkać. Taki problem.
    Bulwa właśnie siedzi mi na stopie – myślę, że to dobry znak.

  2. Szczerze mówiąc nie wyobrażamy sobie zostawienia psa na tak długo w obcym domu. Kiedy K. jechał do Londynu Stefek byl z nim a był cztery razy większy. W centrum nie można mieć psów ale już w dalszych dzielnicach bez problemu. Trzeba sobie tylko zadać pytanie na czyim komforcie zależy nam bardziej – swoim czy psa? Mam nadzieję,że jednak jakoś się dogadacie 🙂 pozdro dla bulwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*