Luis w nowym domu, czyli jak to jest nie być lizanym

jola luis gl

Problemy techniczne spowodowały przerwę w działalności bloga. Ale na szczęście rozsyłanie porno spamu (tak, tak!) jest już za mną. Niestety ta przerwa przeszkodziła mi w podzieleniu się z wami fantastyczną wiadomością: Luisek znalazł nowy dom.

Nie wiem czy to po prostu kwestia tego, że ostatniego psa pamiętam najlepiej, ale co rusz deklaruję, że każdy kolejny jest najfajniejszym psem jakiego miałam. Może to znak tego, że coraz częściej myślę o psie na stałe? Tak czy owak bardzo za Luiskiem tęsknię. Wczoraj sobie leżałam w leniwą niedzielę (wychodzić na spacer bez psa? a niby po co miałabym to zrobić?) i myślałam, że szkoda, że nie mam teraz żadnego psa, który by tu przyszedł i mnie lizał, że liże teraz jakieś inne mordy a nie moją. To według mnie wielkie nieszczęście, jak człowiek nie jest lizany.

jola luis

Moim zdaniem nowa rodzina Luisa to strzał w 10. W pani zakochał się od razu co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. A co do pana, to Luis z miejsca zaczął ukazywać uległość, chciał mu się przypodobać, a pan taki stonowany, spokojny okazywał mu uczucia powiedziałabym ‘po męsku’. Luis wskoczył do ich samochodu bez oglądania się za siebie. Myślę, że będą stanowić idealne trio! A z późniejszych informacji wiem tylko, że Luis próbuje rodzinkę przerobić na swoje i wybrzydza z jedzeniem. Szynkę, bułkę i smakołyki zjada, ale ta karma to mu chyba nie odpowiada. Jasne, stary cwaniaku, znam te numery 🙂

luis nowa pani

Spieszmy się kochać psy, tak szybko znajdują nowe domy i to jest takie super! Ostatnio liczyłam i wychodzi mi, że przez mój dom przewinęło się już prawie 10 psów tymczasków 🙂 Trochę się chwalę, ale trochę też skromnie, bo wiem ile robią inni. Chociażby moje kochane Amstaffy Niczyje, które polecam wam śledzić.

2 Comments on “Luis w nowym domu, czyli jak to jest nie być lizanym”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*