Kabang – pies z połową twarzy – za czy przeciw

Kto nie wie kto to jest Kabang to powiem pokrótce. Kabang to suka z Filipin, która wpadła pod rozpędzony motocykl, a w wyniku tego wypadku skończyła z oderwaną całą szczęką. Ale żyje i dzięki niej żyje też dwójka dzieci, które motocykl by przejechał, gdyby wcześniej nie przejechał psa. Po wypadku suka uciekła i wszyscy myśleli, że nie żyje, ale po kilku dniach wróciła – zdeformowana, jednak w zaskakująco dobrej formie. Wieść o psie szybko się rozeszła. Ludzie postanowili pomóc psu, jednak na Filipinach weterynarze nie są w stanie przeprowadzić takiego zabiegu, więc potrzeba było $20000 na operację w USA. W sierpniu ubiegłego roku udało się uzbierać kasę, pies odbył już podróż za ocean, z tego co można się dowiedzieć z facebooka – przechodzi konieczne przedoperacyjne przygotowania, czuje się świetnie, przyjaźni z kotem i czeka na zabieg.

Leczenie operacyjne zakłada serię zabiegów. Najpierw uporządkowanie sytuacji z zębami, usunięcie resztek korzeni itd, potem próba zamknięcia rany, tak aby ukryć kości, które obecnie są stale narażone na ryzyko infekcji, na koniec próba przywrócenia funkcji węchowych.

Gdyby nie to, że zostały uratowane dzieci, co nadało historii dramatyzmu, pewnie nie byłoby ani akcji ani szansy dla Kabang. Wiele osób jest przekonanych, że pies w swojej wielkiej mądrości i miłości dla ludzi ‚poświęcił się’ i rzucił celowo pod motocykl. Historia jest faktycznie wzruszająca, ale w ta celowość to oczywista bujda. 

Najważniejsze to teraz pomóc zwierzakowi. Hmm, czy aby na pewno?

 

Komentarze pod zdjęciami Kabang ustawiają ludzi na dwóch skrajnych pozycjach:

1. ratować (trzeba wszystkie psy ratować, a ta sunia jest wyjątkowo biedna)

2. nie ratować (bo za dużo kasy – można za nią zrobić wiele dobrego dla dziesiątek innych zwierząt)

Dodatkowo niektórzy uważają, że takie życie to męczarnia dla psa, ale to nie do końca prawdziwy argument, bo pie żyje w takim stanie już ponad rok (wypadek był w grudniu 2011), na zdjęciach wygląda na całkiem zadowolonego z życia sądząc po ogonie, bo po twarzy trochę trudno. Swoją drogą zastanawia mnie jak Kabang je i pije, czy nie wysycha jej język itd.

Szkoda mi tych filipińskich zwierząt, które za $20000 mogłyby zostać wysterylizowane bądź zaszczepione albo wyleczone z grzybicy czy innych uciążliwych chorób. Historia z uratowaniem dzieci tak średnio mnie wzrusza. Mimo to uważam, ze słusznie, że się Kabang ratuje z kilku powodów, poza tymi oczywistymi, humanitarnymi:

1. dla dobra nauki – nie wiem czy takie operacje już się odbywały, ale trzeba próbować robić nowe rzeczy. Może następnym razem lekarze z Filipin podejmą się podobnego zabiegu i będzie on wielokrotnie tańszy. Może będzie tak jak w przypadku protez kończyn, kiedyś niewyobrażalnie drogie i w ogóle w sferze science fiction, teraz zdaje się że w granicach 600-700$, wiele zwierzaków z tego korzysta (patrz Naki’o).

2. bo szczęśliwe zakończenia są inspirujące. Jeśli operacja się uda i Kabang wróci do w miarę normalnego życia – to będzie znak, że było warto. I że trzeba organizować takie akcje, że w ludziach mimo wszystko jest dobro i że można zmieniać świat na lepsze itd. 

 

 

 

 

 

 

One Comment on “Kabang – pies z połową twarzy – za czy przeciw”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*