Jak wychować idealne szczenię – według Zaklinacza Psów

Kto śledzi facebooka ten wie, że wygrałam książkę od zwierzaki.net 🙂 Już ją przeczytałam i chcę podzielić się wrażeniami.

Zaklinacz Psów

Miłośnikom zwierząt raczej nie trzeba go specjalnie przedstawiać. Nazywa się Cesar Millan i jest najbardziej znany dzięki swojemu programowi na National Geografic. Audycja polega mniej więcej na tym co nasza Super Niania, czyli są psy, które zatruwają życie właścicielom, przyjeżdża Cesar i pomaga przywrócić sytuację do porządku.

W programie przemiany psów i właścicieli są spektakularne. Wynika to po części z tego, że program trwa tylko określoną ilość czasu, ale również dlatego, że czasami faktycznie proste triki okazują się skuteczne. Z mojego własnego doświadczenia wynika na przykład, że wystarczy, że to ja a nie właściciel bedę trzymała na stole psa – a będzie on zupełnie inaczej przechodził weterynaryjne procedury (zazwyczaj dużo spokojniej).

„Jak wychować idealnego psa”

Książka, którą dostałam nie jest powieścią, tylko poradnikiem, dlatego nie czyta się jej z takim zapałem, z jakim można oglądać program w telewizji. W dużej części składa się z opowieści o dośwadczeniach Cesara, ale większość to typowe porady.

Opisy metod wychowawczych oparte są o przykłady zachowań 4 szczeniąt, z którymi Ceasr pracował. Jest sznaucer, pit bull, labrador oraz buldog. Nie tylko ze względu na rasę, ale też pochodzenie czy temperament każdy z nich przysparza różnych wyzwań wychowawczych, na których osnuta jest narracja książki.

Metody Cesara

Spieszę się z recenzją, bo mam zamiar przekazać ja zaprzyjaźnionej trenerce Joannie Bohdziun, żeby ją przeczytała i powiedziała ze strony fachowej, jak ocenia metody tego pana (Jeśli ktoś z was zna się na szkoleniu – zachęcam do podzielenia się swoją opinią na temat Ceasara). Na razie wiem tyle, że zwolennicy bardzo pozytywnego szkolenia za nim nie przepadają.

Moje zdanie

Program uwielbiam. Nie należę do ludzi czepialskich, więc wybaczam wyidealizowane sytuacje i trochę łzawy ton. Program mnie wzrusza, przemiany zaskakują, a prowadzący wzbudza moją sympatię. No i kocham nieżyjącego już psa Daddy’iego.

O ile program jest ‚widowiskowy’, tak książka jest dużo bardziej spokojna. Jest podzielona na sensowne rozdziały poświęcone po kolei sprawom interesującym przyszłych posiadaczy szczeniąt: od tego jak wybierać szczenię, skąd je wziąć, jak powinny przebiegać pierwsze chwile w domu, poprzez informacje na temat szczepień, podstawowe metody szkolenia, aż do rozwiązywania najczęstszych problemów.

Książka przydatna nie tylko dla osób, które o psach wiedzą niewiele, a chcieliby psa mieć (zaraz napiszę o tym, że zawiera też rzeczy zaskakujące), ale głównie są tam podstawowe informacje w przystępnej formie.

Całość utrzymana jest oczywiście w duchu filozofii Millana, która opiera się na założeniu, że aby być dobrym właścicielem trzeba niejako wejść w skórę psa i zachowywać się wobec szczenięcia podobnie do tego jak zachowywałby się przewodnik stada, ewentualnie jego matka. Mimo że Cesar używa wymyślonych przez siebie określeń dotyczących właściwej ‚energii’ z jaką należy podchodzić do psa czy dźwięku ‚tsss’, z którego jest chyba najbardziej znany to cała filozofia nie jest czymś nowym. Jest ubraniem w inne słowa założeń jakie przyjmuje wielu trenerów na świecie i z którymi większość z nas się zgadza, związanych z życiem w ‚stadzie’ i wykorzystaniem ‚psiego’ a nie ludzkiego języka w komunikacji ze zwierzęciem.

Cesar i Daddy

Ale skłamałabym, gdybym nie spotkała się w książce z rzeczami dla mnie nowymi. Na przykład: jak nauczyć oddawać przedmioty bez wydawania komendy. Metoda jaką ja znam to metoda na zamianę: czyli pies mi odda piłeczkę, jeśli w zamian dam mu inną zabawkę lub smakołyka. Cesar ma inną metodę opartą o tą słynną ‚energię’:

musicie najpierw wyrazić życzenie w swoim umyśle oraz za pomocą energii. Nie wahajcie się. Nie negocjujcie ze szczeniakiem, nie proście go o nic werbalnie ani w myślach. Wcześniej czy później szczenię powinno bez większych problemów oddać wam rzecz, która zgodnie z jego wiedzą należy do was.

Brzmi to fajnie, ale w praktyce metoda na smaka wydaje mi się łatwiejsza niż na ‚energię’.

Jak wychować idealnego psa’ nie jest tak porywające jak program National Geographic, ale uważam iż każdy przyszły lub świeżo upieczony właściciel psa powinien posiąść chociaż podstawową wiedzę na temat wychowania swojego szczenięcia – polecam sięgnąć po ten poradnik. Zawiera mało zdjęć (w ogóle za 39 złotych mogłaby być trochę ładniejsza ta książka), ale za to 300 stron tekstu, z którego naprawdę można wiele wyciągnąć.

 

 

4 Comments on “Jak wychować idealne szczenię – według Zaklinacza Psów”

  1. Co prawda nie jestem już szczeniakiem, ale nadal sprawiam swoim właścicielom masę problemów, może dlatego, że nie byłem z nimi od początku i poprzedni „właściciele” popełnili wiele błędów, których skutki widoczne są do dziś 🙁 Jednakże starają się jak mogą by mnie resocjalizować i zarówno program „Zaklinacz Psów” jak i książki Cesara Millana bardzo są w tym pomocne. Chociażby nauczyłem się nie szarpać na spacerze i iść ładnie przy nodze, czy też nie wchodzić i wychodzić przed pańciowcami do domu właśnie dzięki temu poradnikowi 🙂

  2. Czas na konstruktywną krytykę.
    Jeśli o mnie chodzi jestem przekonana, że wiele behawiorystów patrzy na Cesara spode łba 🙂 Specjaliści od siedmiu boleści się znaleźli… traktujący zarówno człowieka jak i zwierze jako przede wszystkim organizm biologiczny – nic poza tym – które ani nie ma dusz ani nie potrafi się dogadać ze sobą bez słów, wystarczy język ciała i pewne reakcje. Typowo naukowo nazistowskie podejście, jak dla mnie.

    W związku z tym, że z całego serca nienawidzę osób, które próbują ludziom wmówić, że jesteśmy tylko biologicznymi tworami… UWIELBIAM tego gościa. Jego program jest niesamowity, napełnia mnie nadzieją oraz podziwiem i nie mogę się doczekać kiedy kupię chociaż jedną jego książkę i dowiem się coś więcej na temat tej „energii”, która jak mniemam jest tu delikatnie wyśmiana i uznana za „wymysł”.
    Niedługo w moim domu będzie szczeniak i jestem przekonana, że z pomocą Cesara a nie jakiś „trenerów”, nawet na odległość ten Pan podpowie mi jak stać się lepszym człowiekiem i liderem dla czworonoga.

  3. Jako osoba, która poczytała już kilka książek o pozytywnym szkoleniu, też twierdzę że metody Cesara nie są rewelacyjne. Aczkolwiek program bardzo lubię. To dzięki nagłośnieniu sprawy wychowywania psów przez Cesara ten temat zainteresował mnie bardziej. Do tego stopnia, że własnie zaczełam szukac innych źródeł.
    Nie można odmówić mu faktu, że namawia ludzi do obserwowania i „słuchania” swoich psów. Uświadamia też, że to nie rasa definiuje psa.
    Jak ze wszystkim – traktować z umiarem i myśleć samemu! Nie skupiać się na jednym źródle, ale szukać innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*