Jak się kończy myszkowanie po śmietnikach

Przypadek z ostatniej chwili. Piszę, spożywając pierwszą poranną kawę.

Moja przychodnia mieści się na trasie wiodącej w kierunku skupu złomu i makulatury, codziennie mijają ją panowie i panie z wózkami wypełnionymi starymi lodówkami i plikami kartonów. Jeden pan ma małą suczkę. Wiedziałam, że kiedyś nastąpi ten dzień, kiedy postanowi mnie odwiedzić. Dziś jest ten dzień.

Ale za to ciekawy przypadek tak myślę. Przestroga.

Suczka myszkując po śmietniku razem ze swoim panem znalazła puszkę po pasztecie i zaczęła ją wylizywać. To była taka puszka z zawleczką, z minimalnie odgiętym wieczkiem. Sunia włożyła tam język i on się jej zaklinował. Na początku jak weszła do lecznicy to myślałam, że puszka utknęła jej między zębami, coś jak patyki, o których ostatnio pisałam. 

Niestety język już trochę napuchł, był też lekko pokaleczony ostrym brzegiem, musiałam delikatnie sunię znieczulić, bo bałam się, że urwę albo obetnę jej język, jak zacznę ciągnąć na siłę.

Sunia śpi:

IMG_20140610_094138

Pan ma po nią przyjść za parę godzin.

Przypadek prosty i tak miło jest pomóc, niewiele mnie to kosztowało, a dla psa od razu jaka ulga. Kasy ani wdzięczności nie mam co oczekiwać, bo pan jest biedny, wulgarny i nie był dla mnie zbyt miły.

Bardzo się przejmował czy mu spod lecznicy wózka z rzeczami nie ukradną, nie muszę dodawać, że puszkę też sobie wziął na sprzedaż 🙂

Sunia jest w kwiecie wieku, jest nawet trochę za gruba. Chodzi za swoim panem krok w krok i myślę, że jest z nim całkiem szczęśliwa.

Foto: ding-ding

3 Comments on “Jak się kończy myszkowanie po śmietnikach”

  1. ha ha ha ale się uśmiałam 🙂 Jolu, jakie Ty masz wielkie, kochajace serce 🙂
    o ciekawych klientach nie wspomnę :p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*