Jak reanimować psy?

Z poniższej infografiki wynika, że ponad połowa ludzi deklaruje, że w razie potrzeby udzieliłoby pierwszej pomocy psu/szczenięciu. W tym ostatecznym momencie pewnie będzie to mniej z kilku względów, a wśród nich na pierwszym miejscu będzie nieznajomość tego jak to zrobić, a co za tym idzie obawa, że się zaszkodzi.

Zawsze jest taka obawa. Zarówno jeśli chodzi o reanimację zwierząt, ale też i ludzi. Mało kto miał okazję faktycznie to ćwiczyć. Większość z nas coś tam wie, gdezieś kiedyś miała jakieś zajęcia z resuscytacji, gdzieś coś czytała. Zresztą jak wynika to z przytoczonych danych: resuscytacja w większości przypadków kończy się niepowodzeniem, więc nawet jeśli ktoś to kiedyś robił – zawsze będzie się czuł niepewnie.

Na youtube jest pełno filmów o resuscytacji psów, mozna poćwiczyć na pluszakach.

Mimo wszystko uważam, że lepiej spróbować nawet jeśli się zna tylko podstawy, niż w ogóle się nie podjąć. Zresztą metody też sa różne, trudno powiedzieć, które lepsze. Na przykład w swojej praktyce nidgy nie spotkałam się i raczej bym nie polecała sztucznego oddychania u psiego noworodka metodą usta-nos. Szczenięta dopiero co urodzone są tak małe, że bałabym się że uszkodzę mu płuca. Myślę, że ściśnięcie klatki dwoma palcami mniej więcej pośrodku jest dużo lepszym sposobem, ale to są szczegóły.

Nie trzeba dużo studiować żeby poznac podstawową zasadę czyli:

ABC (airway-breathing-circulation)

  • A –  sprawdzamy czy drogi oddechowe sa drożne (wody płodowe, krew itd) jeśli nie – usuwamy to co zalega zjamy ustnej, gardła i nosa, jeśli oddech nie wraca przechodzimy dalej
  • B – robimy parę wdechów (moim zdaniem nie ma co szczególnie tego odliczać, w momencie stresu i tak zapomnimy czy to miało być 15 czy 17), jak jest zwierze większe to metodą usta-nos, jak małe to jak wspominałam ścisnąć klatkę pomiędzy kciukiem i resztą palców (jak noworodek wystarczy kciukiem i palcem wskazującym)
  • C – jeśli nie ma akcji serca wdrażamy jego masaż. Nikt nie każe liczyć żeber ani odmierzać linijką. Mniej więcej za łokciem jest serce i tam uciskamy kilkanaście razy. Im zwierzę jest mniejsze tym częstsze sa uderzenia serca, a co za tym idzie tym częściej trzeba to miejsce ucisnąć.

Nie mając doświadczenie można zwierzę uszkodzić – połamać mu żebra, porozrywać płuca, ale jakbyśmy nie spróbowali reanimować to i tak na pewno by nie przeżyło, więc zawsze lepiej spróbować.

Jeśli chodzi o noworodki to najczęściej ich mama potrafi wykonac podstawowy masaż swoim językiem. Jeśli z jakiś powodów tego nie robi można jej pomóc. Zasada ABC obowiązuje jak zawsze, ale w tym przypadku po udrożnieniu dróg oddechowych skuteczniejsze od masażu serca i sztucznego oddychania jest energiczne wycieranie noworodka. I mam na myśli ENERGICZNE, szczególnie w okolicy grzbietu. Trzymamy małego jedną ręką, głową do dołu a drugą szorujemy po plecach papierowym ręcznikiem do momentu aż usłyszymy radosne piski.

Poniższa infografika pokazuje reanimację psów małych rozmiarów i szczeniąt. Reanimacja dużego psa przypomina bardziej reanimację człowieka, tyle że psa zawsze kładziemy na boku (na prawym), a nie na wznak. Uciskamy mocno kilkanaście razy klatkę piersiową w okolicy serca (przy łokciu), parę wdechów usta-nos (trzeba zamknąć psu mordę), znów masaz serca.

W sumie sporo tego tekstu wyszło, a miałam zamiar jakoś to w kilku zdaniach ująć. Nie chodzi w końcu o to, żeby z każdego zrobić specjalistę z psiej reanimacji, ale żeby jak najwięcej osób wiedziało na tyle, żeby podjąć taką próbę w razie potrzeby. 

Foto: Katie@!, PSHiker, Flatbush Gardener

Infografika pochodzi ze strony carrington.edu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*