Jak być tolerancyjnym wobec nietolerancji?

 

Przeczytałam dziś artykuł Oli na Dog’s Paths, który to blog zresztą od dawna śledzę. Zachęcam do lektury całego wpisu, ale wyjątkowo leniwym powiem, o czym on mniej więcej jest. Chodzi o to z grubsza, że ludzie nie potrafią się zachowywać odpowiednio w stosunku do psów. Mają oczywiście prawo zwierząt w ogóle nie lubić i nie znać, ale to nie usprawiedliwia ich przed oburzającymi niekiedy zachowaniami, na przykład patrzeniem na psa, a potem dziwieniem się, że on chce sie przywitać skacząc czy liżąc, dawaniem jakiś smakołyków niewiadomego pochodzenia, a równiez swoim zachowaniem przekazywanie swoim dzieciom nieodpowiednich nawyków w obcowaniu z innymi gatunkami.

Jestem miłośnikiem zwierząt, czym tłumaczę wybór mojego zawodu, tematyki bloga itd.

Dlatego trudno mi się postawić w sytuacji osoby nielubiącej zwierząt, ale znam ludzi, którzy:

1. nie lubią psów (mają do tego prawo i swoje powody)

2. boją się psów

3. nie znają ich, więc nie wiedzą jak one mogą się zachowywać

4. nie są zainteresowani poznawaniem psów i ich zwyczajów (też przecież mają prawo).

 

Nakaz kultury?

Miłośnicy psów uważają, że w odniesieniu do zwierząt w przestrzeni publicznej obowiązuje pewna etykieta, na przykład, że każdy powinien wiedzieć, że nie tupiemy na psy albo nie patrzymy im w oczy. Faktycznie dobrze by było, gdyby każdy człowiek przyswoił sobie podstawowe zasady, chociażby dla swojego dobra. Ale czy to jest obowiązek? Myślę, że nie,raczej dobra wola i znak otwartości, ale nie ma nakazu. Nie mam obowiązku wiedzieć jak zachowywać się w stosunku do psa jadącego ze mną pociągiem, podobnie jak moge nie wiedzieć jak zachowywać się w stosunku do np. małych dzieci (może dzieciom też nie wolno patrzeć prosto w oczy?).

To o co mi chodzi może łatwiej będzie mi opowiedzieć na przykładzie. Pewnie każdy z nas ma jakąś rzecz, której nie lubi/boi się/nie zna. Dla mnie czymś takim są wielkie pająki.

I teraz wyobrażam sobie, że jakiś miłośnik ptaszników postanowiłby zacząć  przekonywać innych, że obecność pająka ‚może być przyjemna i niegroźna’ (autorka z Dogs Paths mówiła o obecności psa) i wsiadłby z nim do tramwaju, w którym na swoje nieszczęście znajdowałabym się również ja. Gdybym zobaczyła obok siebie słoik z pająkiem prawdopodobnie uciekłabym na bezpieczną odległość, ale taką, żeby móc go obserwować, w razie gdyby na przykład próbował uciec z tego słoika. I teraz: co by było, gdyby okazało się, że pająki reagują tak samo jak psy na ludzki utkwiony w nich wzrok i zechciałby na mnie wskoczyć i w dobrej wierze się przywitać? Pewnie od razu dostałabym zawału i umarła. Jeśli jakimś cudem bym przeżyła, na pewno byłabym wściekła na właściciela. Nie mam przecież obowiązku znać zwyczajów pająka, a właściciel ładując się z nim do transportu publicznego naraził mnie na nieprzyjemną dla mnie sytuację. 

Ciocia dobra rada

Ilość takich miejsc rośnie, więc chyba idzie ku lepszemu.

Chcę przez to powiedzieć, że nie można nikogo uświadamiać na siłę i zawsze każdą zmianę, trzeba zaczynać od siebie. Dlatego oprócz propagowania w kulturalny sposób zasad zachowania się wobec psa/pająka/dzieci/osób niepełnosprawnych/psów przewodników/osób starszych itd należy:

po pierwsze:

samemu byc fair wobec ‚niemiłośników psów’, czyli sprzątać kupy, nie chodzić bez smyczy i kagańca tam gdzie nie wolno, nie ładować się z mokrym psem do zatłoczonego autobusu pełnego ludzi jadących do opery, opracować sposób na swojego wyjącego 8 godzin psa itd, czyli jednym słowem: nie zniechęcać ludzi do psów, dawać dobry przykład.

po drugie:   (najważniejsze!)

Zakładać, że inni psów nie lubią/boją się/nie znają/nie chcą poznać. Bo mają do tego prawo. I wolność psiarzy kończy się tam gdzie zaczyna się wolność ‚niepsiarzy’ i należy to uszanować. A poza tym tak jest bezpieczniej dla wszystkich.

a po trzecie:

Przyzwyczaić się, że w każdej populacji jest pewien stały odsetek debili, więc zawsze znajdzie się ktoś, kto się będzie czepiał.

Dobra, a teraz co do dog’s paths: jak się porówna oba wpisy to w sumie są o tym samym. Ja chcę tylko położyć większy nacisk na to, że ludzie mają prawo nie znać/nie lubić itd i nie ma sensu się na nich wkurzać, tylko podchodzić do tego na spokojnie. Jak się otwiera winda i widzę w niej panią w białym płaszczu, to pojadę następną, jak ktoś się głupio gapi to mu powiem, że jeżeli nie przestanie to naraża się na lizanie i  skakanie, a jak próbuje karmić to mówię, że nie chcę uczyć brania od obcych, bo się boję, że mi go ktos otruje itd. Do ludzi w wielu przypadkach docierają słowa.

Druga sprawa, że mając psa i tak spotkałam się milion razy częściej z sympatią ludzi niż z ich nietolerancją.

Jak ktoś dotarł do końca chyba jednego z najdłuższych wpisów – oto nagroda:

Foto: ell brown, Julija…!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*