Dostojna Greta szuka domu

W zasadzie będzie dopiero szukać domu, bo najpierw trzeba starszą panią doprowadzić do porządku.

Pani Greta się niestety zapuściła. Błąkała się pod Łodzią prawdopodobnie około 2 miesięcy, niekoniecznie dając się złapać, ale dając się dokarmiać. Było już cienko, kiedy wreszcie jedna pani ją odłapała – do tego stopnia, że Greta już nie mogła się podnieść. Ale się udało! Teraz jesteśmy już dużo poniżej stanów alarmowych, ale jest jeszcze sporo do zrobienia.

_1017597

Greta ma gigantycznego guza sutka. Dodatkowo kiedy do mnie trafiła dość sporo kasłała w nocy – moje pierwsze podejrzenia – przerzuty do płuc. Na szczęście na rtg nic nie takiego wyszło – to prawdopodobnie tylko sprawy przeziębieniowe, bo już po kilku dniach bez żadnych leków jest znacznie lepiej. Badania krwi też są całkiem przyzwoite. Dlatego myślę, że sprawa guza jest do załatwienia w przeciągu najbliższych tygodni i wtedy dama będzie mogła pójść do nowego domu.

To tyle jeśli chodzi o sprawy zdrowotne. Poza tym sunia jest w całkiem niezłej kondycji – uwielbia biegać i z wielką radością towarzyszy mi biegnąc przy rowerze, jak widzi mój rower to szczeka i tańczy 🙂 Jest urocza!

Ma całkiem inny charakter niż amstaffowate. Jest delikatna, chce być głaskana, ale jest nieśmiała, ciągle trochę zaniepokojona, w pomieszczeniach szuka drogi ewakuacji, ale spokojnie została sama w domu bez problemów. Myślę, że potrzebuje trochę czasu, żeby dojść do siebie psychicznie.

Na spacerach zachowuje się bardzo fajnie, nie ciągnie, myślę że będzie akceptować inne psy, bo raczej nie zwraca na nie uwagi.

_1017593

Patrząc na jej zachowania mam wrażenie, że jest uciekinierką. Na szczęście została już zachipowana (oraz zarejestrowana w bazie!) i się znajdzie, jeśli pozwoli się komuś złapać.

Problem jest z jedzeniem. Po miesiącach tułaczki zamiast rzucać się na nie – regularnie je sobie próbuje chować – przykrywa miski swoimi kocami albo wpycha mordą pod szafki – zrobiła mi raz małą demolkę próbując wcisnąć miskę pod lampę. Generalnie po Redziku,który zjadłby każdą możliwą ilość jedzenia – Greta to dla mnie koszmar. Testowałam już 5 rodzajów jedzenia (puszki, suche), namaczane, na ciepło, po długim spacerze, rano, wieczorem i w ogóle wszelkie kombinacje, ale teraz postanawiam być twardsza. Wiedząc, że pies nie sam się nie zagłodzi – stawiam miski na pół godziny – jak nie zje to chowam (no nie do końca jestem taka twarda, ale się staram).

_1017556

Na chwilę obecną pies jest u mnie w Łodzi, ale zainteresowała się nim fundacja sos dla wyżłów, która w prawdopodobnie najbliższym czasie przejmie ją ode mnie. Im pewnie będzie łatwiej znaleźć nowy dom, niż mojemu amstaffowemu towarzystwu. Tu możecie dołączyć do wydarzenia na Facebooku i tym samym pomóc w udostępnianiu Grety. Osobą kontaktową jest w tej chwili Małgosia – tel. 665 228 535.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*