Dom tymczasowy – czy to ma sens?

600345_10151672107366980_2118382891_n
Lola – mój aktualny tymczasek.

Tuż po tym, jak Koka pojechała do nowego domu, zastanawiałam się nad w ogóle sensem istnienia fundacji zajmujących się szukaniem nowych właścicieli dla psów (Kabina do całowania- sposobem na adopcję). Psów bezdomnych jest w schroniskach tak dużo, że na część z nich nie znajdą się chętni. Co to zatem za różnica, czy ktoś adoptuje psa z fundacji czy schroniska, z tej fundacji czy z innej. Jak ktoś chce mieć psa – znajdzie go bez trudu, a jak nie chce – to go żadne zdjęcie na fejsie nie namówi.

Trochę dałam się przekonać argumentowi, że jednak może ktoś, kto nie planował adopcji psa, zostanie poruszony przez historię jakiegoś bidulka, może mając już jednego psa, zdecyduje się na kompana dla niego. Dziś sprawdziłam ogłoszenia ‚oddam za darmo’ na tablica.pl. Ogłoszenie Loli zamieszczone tydzień temu jest aktualnie na kilkunastej stronie wyników wyszukiwania i to tylko jeśli ograniczymy obszar do Łodzi. Ilość niepotrzebnych zwierzaków mnie po raz kolejny przytłoczyła.

Wszystkie trzy psy, które były u mnie na domu tymczasowym były naprawdę fajne i kochane. Niektóre bardziej problemowe, inne mniej, ale generalnie zdecydowanie psy „adoptowalne”, niegorsze od tych, które wielu ludzi ma u siebie od szczeniaka.

Ja mam z domu tymczasowego frajdę, bo:

– mam psa, ale nie jest on tak do końca mój, więc ciąży na mnie mniejsza odpowiedzialność (na przykład jeśli wpoję mu złe nawyki – to przyszły właściciel będzie się tym martwił)
– finansowo mnie to nie dotyka
– jeśli pies okazałby się w jakikolwiek sposób mi niepasujący – nie muszę użerać się z nim przez kolejne 10 lat
– mam temat na bloga, który podnosi mi statystki
– wśród dalszych i bliższych znajomych mam status osoby z dobrym sercem
– mogę mieć na przykład psa na lato, zimą mogę zawiesić dom tymczasowy i nie musieć wychodzić na mroźne spacery

Jednym słowem mam prawie same przyjemności z posiadania psa, nie koniecznie borykając się z tymi bardziej kłopotliwymi stronami.

Jakie korzyści ma pies?

– nie siedzi w klatce
– ma zapewnione spacery
– podlega socjalizacji
– przebywa w domowych warunkach, dzięki czemu jest mniejsza szansa, że będzie odwalać jakieś numery u nowych właścicieli typu załatwianie potrzeb fizjologicznych w domu
– przesuwa się wyżej w kolejce do adopcji niż siedzące w klatkach brudasy i dzikusy
– mam nadzieję, że moje posty mogą jakoś w adopcji pomóc (skoro autorka jakoś z tym psem wytrzymuje w domu i pisze, że jest ok, to może my też sobie z nim damy radę)
– mogę więcej zauważyć, niż pracownicy schroniska czy nawet fundacji, udzielić przyszłemu właścicielowi bardziej wyczerpujących informacji na temat psa

Chcę myśleć, że moje działanie ma sens. Trochę mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu ktoś, kto nie może mieć psa na stałe, pomyśli o zostaniu domem tymczasowym i dzięki niemu jakiś jeden pies zostanie wyciągnięty z klatki.

Dom tymczasowy daje możliwość sprawdzenia na przykład tego, jak pies reaguje na inne czworonogi.
Dom tymczasowy daje możliwość sprawdzenia na przykład tego, jak pies reaguje na inne czworonogi.

A najbardziej liczę na to, że ktoś, kto zastanawiał się nad sterylizacją bądź kastracją swojego zwierzaka – wreszcie to zrobi. Da dobry przykład sąsiadom i znajomym. Chciałabym, żeby w naszym kraju te zabiegi były oczywistością (a najlepiej obowiązkiem) . Moja koleżanka – weterynarz, kiedy tylko kończy podstawowe szczepienia szczenięcia nierasowego – od razu pyta właścicieli, na kiedy chcą umówić się na kastrację czy sterylizację. Też zaczęłam tak robić, ale wiele osób uważa, że sukę upilnuje, a psa to w ogóle po co kastrować, jak coś to przecież właściciel suki będzie miał problem. Szkoda, że suczki w czasie cieczki nie wyją non-stop lub nie zachowują się równie irytująco jak kotki – ze sterylizacją kotek ludzie nie mają większych problemów.

Ciekawa jestem czy gminom nie opłacałoby się bardziej dofinansować pewnej ilości zabiegów rocznie, zamiast utrzymywać tyle psów w schroniskach. Chodzi mi o akcje podobne do akcji sterylizacji bezdomnych kotów. W Łodzi, z tego co wiem, sterylizuje się  na koszt miasta 1000 kotów rocznie. Po 5 latach daje to liczbę 5000 zwierzaków. Sporo. Teoretycznie bezdomne psy trafiają do schroniska i tam są poddawane zabiegom (to, że schronisko opuszczają dorosłe niewysterylizowane psy – z jakimś niby zobowiązaniem do przeprowadzenia zabiegu, który będzie darmowy – jest moim zdaniem zbrodnią), ale może jakieś dofinansowanie dla biedniejszych mieszkańców byłoby dobrym rozwiązaniem?

Foto tytułowe: Mike Baird

6 Comments on “Dom tymczasowy – czy to ma sens?”

  1. Hmmm, mam wrażenie, że różnimy się co do szczegółów, a w ogóle – mówimy jednym głosem. Ludzie – sterylizujcie i kastrujcie!

    Ja, jak wspominałam, zgłosiłam chęć bycia domem tymczasowym do fundacji i od początku działałam pod ich opieką. Myślę, że warto w twoim przypadku też czegoś takiego spróbować. Trzymam za ciebie kciuki i oby więcej takich ludzi!

  2. Wiem o co chodziło. Ale to nie ma sensu. Jak kogoś stać na wzięcie kotki, to raczej nie trzeba namawiać na sterylizację (w ostateczności takie osoby stosują hormony). Namów lepiej kogoś, kto nie ma kotki a wysterylizuje parę kotek z najbliższego otoczenia lub zamiast brać kocura (którego nie zamierza wykastrować bo nie trzyma go w mieszkaniu w mieście) weźmie z pełną odpowiedzialnością kotkę, wiedząc, że ta ma mniejsze szanse na adopcje i mając poczucie, że należy ją wysterylizować, bo będzie się rozmnażać a jedynym sposobem na „kontrolę” populacji będzie jej śmierć z głodu, mrozu lub choroby. A co do domów tymczasowych? Gdzie zgłosić swój dom tymczasowy, żeby mi społeczeństwo choć trochę ulżyło finansowo? Skoro już muszę płacić za lekkomyślność tegoż społeczeństwa, to może ktoś by mnie wspomógł?

  3. @Lid chodziło mi o to, że jak ktoś ma kotkę – to łatwiej go namówić na sterylizację, niż kiedy ma suczkę, bo kotka w rui zachowuje się bardziej uciążliwie niż suka i trudniej ją ‚upilnować’.
    A powody do prowadzenia domu tymczasowego czy w ogóle pomagania zwierzętom – każdy może mieć swoje, najważniejsze, żeby to robić, nie?

  4. Nie zgadzam się!! Mam taki „tymczasowy” dom dla kotów. Nie przyjmuję ich do siebie, bo mam taką chęć, tylko dlatego, że są w potrzebie: tułają się, są głodne, chorują… Nikt ich potem ode mnie nie zabiera, pomimo ogłaszania. Karmię, leczę, sterylizuję czy kastruję… Kto zwróci mi za prowadzenie mojego „tymczasowego” domu dla kotów?? Nikt mi kosztów za to nie zwraca. To tyle o moim „tymczasowym” domu dla kotów.
    Wg autorki powyższego łatwiej dochodzi do sterylizacji kotek. „ze sterylizacją kotek ludzie nie mają większych problemów” bo niby kotki się sterylizuje, bo się wydzierają i chodzą po ścianach w okresie rui? Kotek się po prostu nie bierze, bo ma się z nimi kłopot (po co komu kocięta?) – wyrzuca się je, zamyka przed nimi drzwi, więc skazane są na śmierć w okresie pierwszej zimy z powodu braku ciepłych kryjówek i pożywienia, często włącznie z miotem… I to nie tylko na wsiach ale i w miastach, gdzie okienka od piwnic i bramy się szczelnie zamyka podobnie jak śmieci z odpadkami zdatnymi do zjedzenia. Ludzie prędzej wezmą kocura, bo ten nie sprowadzi kociąt, najwyżej powłóczy się gdzieć na wiosnę a jak nie wróci, to weźmie się znów jakiegoś… Nie podoba mi się ten cały wpis, świadczy o zupełnym braku rozeznania w sprawie bezdomności zwierząt.

  5. Odniosę się do komentarza użytkownika j – ja uważam, że przytoczone argumenty są przedstawione w przewrotny sposób i być może niezdecydowanych przekonają 🙂
    Są racjonalne i konkretne. Każdy wie, że aby prowadzić dom tymczasowy to tak naprawdę trzeba mieć: wielkie serce dla zwierząt czyli kochać zwierzęta, mieć czas i chęci by socjalizować tymczasowiczów, uczyć ich wielu, nowych rzeczy itd. bla, bla,bla…to rzecz oczywista!
    A właśnie publikując takie fajne czy też dla niektórych kontrowersyjne wpisy jak ten na blogu – jest szansa na przekonanie niezdecydowanych do adopcji i na przebicie się do świadomości społeczeństwa – po co w ogóle są tymczasowe domy i jaki mają sens! Popieram 🙂

  6. Oj, „dzikusy i brudasy” nie zabrzmiały fajnie. I motywacje do prowadzenia domu tymczasowego też są takie… Średnio fajne. Ale fajnie, że się tym zajmujesz.

Pozostaw odpowiedź Małgosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*