Dobór naturalny, czyli przetrwanie najmilszych


1856663523_cffa76bfbcW przyrodzie nie ma celowości.
Zdanie wryło mi się w mózg jeszcze na lekcjach biologii w liceum. Ma to odniesienie głównie do teorii ewolucji: ryby nie przekształciły swoich płetw w kończyny zdolne do kroczenia, dlatego, że chciały wyjść na ląd. Nie miały ‚planu’, lecz za sprawą doboru naturalnego osobniki sprawniej poruszające się na przybrzeżnym lądzie zapewniły sobie sukces reprodukcyjny i przekazanie swojemu potomstwu tej cechy, która przetrwanie w nowych warunkach umożliwiła.

O ile w przypadku roślin czy pradawnych zwierząt – jest to dla wszystkich logiczne, tak jeśli chodzi o naszych przodków – jesteśmy wobec ich zachowań dość optymistyczni. Zakładamy, że człowiek udomowił psa, miał taki plan, bo przydawał mu się na polowaniu, pilnował osad, a w razie czego był rezerwowym źródłem pożywienia. Coraz częściej wśród naukowców słychać pogląd, że tak naprawdę to psy udomowiły nas.

Teoria o tym, że jakiś nasz przodek 15 000 lat temu (a może nawet 30 000 – patrz Małe psy jaskiniowców) znalazł ślicznego małego wilczka, zabrał go do osady, tam się z nim zaprzyjaźnił, a ten odwdzięczył się pomocą przy polowaniu – odchodzi do lamusa. Z kilku powodów:

  • już kilkutygodniowe szczenię dzikiego wilka wyraźnie przejawia cechy uniemożliwiające funkcjonowanie wśród ludzi
  • nasi przodkowie dzięki użyciu narzędzi myśliwymi byli już doskonałymi, podział zwierzyny pomiędzy myśliwych a wilki – byłby dla człowieka dość nieopłacalny, bo wilki potrafią sporo zjeść, poza tym półdziki kompan polowania to duże ryzyko

Hipoteza doboru naturalnego mówi, że wygrywa ten, który jest najsilniejszy. W przypadku ewolucji przodków psa – prawdopodobnie było dokładnie odwrotnie.

3814061348_a6e1b9d662_z

Aktualnie naukowcy skłaniają się ku teorii, że początki kontaktów człowieka z wilkiem miały wtedy, gdy podchodziły one w pobliże ludzkich osad w poszukiwaniu pozostawionych resztek jedzenia. W tamtym okresie wilk raczej był dla człowieka śmiertelnym wrogiem. Im wilk był bardziej agresywny czy niebezpieczny, tym bardziej naszym przodkom zależało na tym, by nie kręcił się wokół osady zagrażając jej mieszkańcom, był więc odganiany lub zabijany. Ale te osobniki, które nie wykazywały złych zamiarów, merdały nisko ogonami, kuliły uszy były postrzegane jako niegroźne i nie były szczególnie odpędzane.

Tak to właśnie najprawdopodobniej było: te słabsze, mniejsze, bardziej uległe i nieporadne wilki były przodkami naszych dzisiejszych psów. Prawdopodobnie już w ciągu kilku pokoleń dochodziło do zmian w wyglądzie (co potwierdzają eksperymenty na lisach – Natonal Geografic – http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/galeria/udomowianie-zwierzat), ale co bardzo ważne – protoplaści psów nauczyli się odczytywać ludzkie emocje i na nie odpowiednio reagować.  Potem poszło już gładko, bo coraz przyjaźniejsze zwierzęta można było ‚hodować’, poprzez krzyżowanie uzyskać pożądane cechy. Jedną z nich była tzw. neotenia, czyli zachowanie cech młodzieńczych (zainteresowanych odsyłam do wpisu Dlaczego psy nie dorastają).

Foto: Kevin Dooley, screenpunk

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*