Czy sterylizacja i kastracja mogłyby być obowiązkowe?

Jestem świeżo po lekturze artykułu w Głosie Wielkopolskim. Opowiada on o tym jak małżeństwo prowadziło pseudohodowlę, gdzie zwierzęta były w koszmarnych warunkach, niektóre nie przeżyły, sąd wydał wyrok, co do którego można mieć wątpliwości czy nie jest zbyt łagodny itd. Znany scenariusz. O czymś takim czyta się mniej więcej raz w miesiącu.

Nie ma na świecie panaceum na jakikolwiek problem. Znęcanie się nad zwierzętami prawdopodobnie nigdy z powierzchni Ziemii nie zniknie całkowicie, podobnie jak inne zbrodnie, ale na pewno trzeba z tym walczyć.

Ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że sterylizacja i kastracja psów powinny być obowiązkowe. Oczywiście myślę o kundlach. Jak ktoś ma na psa papiery – ma wolną rękę.

Jeśli dostaje się coś za darmo, to oględnie rzecz biorąc – nie jest dla nas aż tak ważne jak wtedy, kiedy kosztowało nas dużo wysiłku i pieniędzy. No bo nawet jak się zniszczy/zgubi, no to przecież ‚dostaliśmy to za darmo’. Wydaje mi się, że w naszym kraju tak się podchodzi czasem do psów – kundel z ulicy, przygarnęłam, dałam miche, to niech się cieszy, że żyje.

Ale jak się za psa zapłaci załóżmy 2 tysiące, to już go przecież tak łatwo nie przywiążemy w lesie, nie oddamy za darmo do schroniska, może nawet pozna naszą łaskawość i go nie zagłodzimy? A może nawet nie będziemy takiej suki dopuszczać w każdej rui?

Za chwilę marzec – Akcja Sterylizacji, na pewno jak co roku będzie się cieszyć powodzeniem wśród bardziej świadomej części społeczeństwa, tej części, która nie katuje swoich psów, dba jak może itd.

Niestety do bezlitosnych pseudohodowców yorków za 300 zł i buldożków za 500 to nie dociera. Czy nakaz sterylizacji/kastracji byłby rozwiązaniem? Nie wiem jak to wprowadzić w życie, ale pewnie by się dało, przecież jest wiele opłat, które musimy wnosić obowiązkowo począwszy od podatków, ZUSów, OC za auto czy choćby – obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie. Zresztą sterylka jest zabiegiem jednorazowym – płaci się raz i jest z głowy.

Oczywiście widzę mnóstwo minusów takiego rozwiązania, które wam pewnie też teraz wszystkie cisną się do głowy (począwszy od spraw etycznych, że niektórzy uważają, że to wbrew naturze, poprzez przestrzeganie takiego nakazu, sprawdzanie na przykład na wsiach czy zwierzęta są po zabiegu, skończywszy na tym, że za jakieś 20 lat nie byłoby u nas kundli, więc każdy by miał rasowca i pewnie też znaleźli by się tacy, co by je okrutnie traktowali). Nie wspominając już nawet o tym idiotycznym prawie zrzeszania się we wszystkie Związki Psa Rasowego i inne chore organizacje, które pozwoliłoby moje nowe prawo obejść.

Dlatego są to moje luźne rozważania na ten temat, bo wydaje mi się, że mimo Akcji Sterylizacji, dość powszechnego uświadamiania ze wszystkich stron, nadal wiedza i cywilizacja nie dociera tam, gdzie powinna i nie wiem jak inaczej zmusić ludzi do szanowania lub nieposiadania zwierząt jak nie drastycznym zakazem.

Podobne mam zdanie na temat czipowania zwierząt. Również uważam, że powinno być obowiązkowe.

Foto: Aesop, CAGSPRescue

 

 

 

 

 

One Comment on “Czy sterylizacja i kastracja mogłyby być obowiązkowe?”

  1. Mam całkiem podobne zdanie do ciebie. Nie umiem sobie wyobrazić osoby, która wydała dwie wyplaty na psa i przywiązała go do drzewa. Tak samo gdy pies nas sporo finansowo kosztował jesteśmy chętniejsi na walkę ze złymi nawykami, niż na poddawanie się i oddawanie do schroniska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*