Czemu w Sylwestra giną psy?

Na ten problem zwróciła mi uwagę Ewelina – moja przyjaciółka, też weterynarz, najlepiej na doglife znana jako właścicielka Bułeczki i Kokoska.

Chodzi o to, że w Sylwestra, z powodu huku petard, psy uciekają na spacerach, potem błąkają się lub trafiają do schroniska, wiele z nich na pewno wróci w ten czy inny sposób trafia z powrotem do swoich właścicieli, ale na pewno są też takie, które nie wracają już nigdzie nigdy.

Bluzgania na ludzi rzucających petardy poszło już w tym roku dużo, nawet nie chciało mi się już do tego dołączać. Szczególnie, że pokazy zimnych ogni o 24 zawsze robią na mnie ogromne wrażenie i nie chciałabym, żeby zniknęły na zawsze, ale rzucanie petard przez tydzień przed sylwestrem to już inny temat. Ja chcę wyrazić moje zdziwienie tym, że tak wielu ludziom zwierzaki giną w te dni.

Wystarczy spojrzeć na stronę schroniska w Łodzi – co najmniej kilkanaście psów znalezionych w okolicach 31 grudnia, często wystraszonych petardami, pewnie też sporo trafiło do różnych fundacji albo ludzie na własną rękę szukają właścicieli puchatych zgub.

I tego za bardzo nie kumam. Wiadomo, że psy boją się petard. Wiadomo, że te petardy będą przez kilka dni wybuchać – czemu ludzie nie pilnują szczególnie swoich psów w tym okresie? Zapiąć obroże na ciaśniejszą dziurkę, nie spuszczać ze smyczy, upewnić się, że furtka jest dobrze zamknięta – to chyba nie takie trudne, nie? Rozumiem, że pewnie nigdy nie da się tego wyeliminować zupełnie, tak jak poparzeń dzieci sztucznymi ogniami czy pijanych kierowców, ale statystyki są dość przerażające i dlatego zamiast walczyć ze sztucznymi ogniami, na które nie do końca mamy wpływ (raczej nie uda się namówić wszystkich sąsiadów do niestrzelania w Sylwestra),  w przyszłym roku będę apelować do właścicieli zwierząt, żeby pilnowali swoich psów – bo na to sami właściciele mają wpływ.

A tymczasem, mam nadzieję, że wszystkie zguby się odnajdą, a jak komuś się nie odnajdzie, to na moim Sylwestrze poznałam Kilera – 7-letniego amstafa przemiłego do wzięcia – może ktoś chce? (edit: Kiler szczęśliwie został w domu, który go znalazł:)

 

Foto: emilstefanov, SMcGarnigle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*