Co się stanie z twoim psem jak umrzesz?

Prawie nikt o tym nie myśli. Każdemu się wydaje, że będzie żył wiecznie i w świetnym zdrowiu. A tymczasem jest to problem.

Wiadomo co się często dzieje ze ‚spadkami’ po rodzinie.

Jako lekarz już nie raz spotkałam się z sytuacją, że rodzina chce uśpić psa, bo umarła babcia czy dziadek i nie ma się kto psem zająć. Co w takiej sytuacji powinnam zrobić? Wywalić ludzi i niech się sami bujają z problemem? Kazać im oddać psa do schroniska, gdzie szansa na adopcję jest tym mniejsza im pies jest starszy? Uśpić i mieć to na swoim sumieniu, ale uwolnić pogrążoną w żałobie rodzinę od opieki nad psem?

Często rodzina ma dobra wolę, żeby zaopiekować się zwierzakiem, ale mają już inne psy, koty, małe dzieci, małe mieszkania, mało kasy i swoje własne problemy, w które uważam, że średnio mam prawo wnikać. Nie lubię wchodzić w rolę śledczego i oskarżyciela – rodzina nie chce mieć psa – to przecież ich nie zmuszę. Tylko co z tym psem zrobić?

A może gdyby tak właściciele podejrzewając ulotność swojego życia wcześniej zorientowali się czy ktoś będzie w razie czego w stanie zaopiekować się ich pupilem.

Postuluję wprowadzenie instytucji ‚matki chrzestnej’, która w razie czego przejmie na siebie obowiązek opieki nad psem.

Po co zakładać, że jakoś to będzie – trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i popytać znajomych i rodzinę, czy jakby coś można na nich liczyć.

Pamiętam jak jakieś 2 lata temu do przychodni przyszedł dziadek, nie wiem ile lat, ale z laską, na pewno po 80-tce z nowozakupionym szczeniakiem. Różnie to bywa i może dziadek przeżyje jeszcze nie jednego psa, ale ciekawe co się stanie z pieskiem, jeśli pan chociażby gorzej się poczuje, nie będzie mógł chodzić czy coś?

A druga sprawa to ludzie, którzy z góry sobie życzą, że jak oni umrą to ich pies ma być uśpiony. Boją się, że po ich śmierci nikt nie będzie w stanie zapewnić psu odpowiedniej opieki albo że mógłby być dla kogoś ciężarem albo że ten pies będzie tak za nimi tęsknił, że lepiej mu to od razu darować.

Wkurza mnie to.

Ale czy jest jakieś jedno sensowne rozwiązanie?

 

One Comment on “Co się stanie z twoim psem jak umrzesz?”

  1. Swietnym rozwiazaniem byloby powolanie do zycia instytucji, ktora regulowalaby, kontrolowala system zarzadzajacy adopcjami zwierzat. Bylaby to jednoczesnie baza danych obowiazkowo rejestrowanych wszystkich zwierzat ktore sa w posiadaniu ludzi- zarowno te gospodarcze jak i domowe. Zakup, adopcja badz jakiekolwiek inne sposoby wejscia w posiadanie zwierzecia powinno byc zwiazane licznymi ograniczeniami, poprzedzone wywiadem srodowiskowym, spolecznym i predyspozycyjnym. Niedopuszczalne jest to ze obecnie kazdy bez zadnego wyjatku i wnikania w powody moze miec zwierze jakiekolwiek zechce i tak naprawde moze z nim zrobic co zechce, bo dociekliwych jest mniejszosc. Instytucja owa za zadanie mialaby zbadac czy dana osoba moze posiadac zwierzeta (np czy nie byla karana za znecanie sie nad zwierzetami) czy wybor konkretnego zwierzecia jest odpowiedni uwzgledniajac takie parametry jak ogolna wiedza z zakresu hodowli, moznosc zapewnienia optymalnych warunkow, mozliwosci finansowe, czy ta osoba bedzie odpowiednia do dozywotniej opieki, predyspozycje osobowe pod danego konkretnego zwierzaka np czy ta rasa psa jest odpowiednia dla tej osoby, czy tej wielkosci pies jest odpowiedni dla tamtej, a czy tamta osoba ma wystarczajaco miejsca w mieszkaniu aby adoptowac kolejnego kota. Tego typu ograniczenia w dostepie do posiadania zwierzat wyeliminuje zdecydowana wiekszosc patologii, zmieni stosunek do samych zwierzat gdyz kazdy kto zdecyduje sie przejsc wszystkie procedury i przejdzie je pozytywnie bedzie mial pewnosc ze zwierze ktore trafi pod jego dach jest dobrane na miare potrzeb i mozliwosci i zminimalizuje wystapienie nieoczekiwanych zdarzen i rozczarowan a ilosc niechcianych zwierzat bedzie znikoma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*