Bronia w nowym domu

W sobotę był miły dzień: Bronia znalazła nowy dom. Wiedziałam, że z nią łatwo pójdzie i rzeczywiście zainteresowanie nią było bardzo duże. Bronia to bardzo grzeczna sunia, przynajmniej przez te dwa tygodnie u mnie była. Myślę, że nowi właściciele będą zadowoleni.

Trochę mi się dała we znaki Broni cieczka, bo pod moją bramą rezydowały na stałe niemalże dwa pieski (niestety u mnie na osiedlu nadal panuje moda, żeby psy biegały luzem. Oddając Bronię przestrzegłam nowych właścicieli, że to właśnie te najgorsze dni właśnie trwają. Teraz już sobie nie wyobrażam mieć niewysterylizowaną suczkę.

Myślę, że Bronisława, która z tego co wiem, będzie mieć na imię Bonia, wkupiła się w łaski od pierwszej chwili. Pamiętam, że kiedy ja ją pierwszy raz zobaczyłam, przyprowadzoną prosto ze schroniska, to była mocno przestraszona, jak chciałam jej zmienić obrożę, to się tak podejrzanie odwinęła. Wszystkie podejrzenia były bezpodstawne – w Broni nie ma krzty agresji, nawet bawić się nie umie z zębami. To pokazuje, jak wiele zmienia nawet te parę dni w domu tymczasowym. Od razu pies inaczej się prezentuje, niż taki wywleczony prosto z klatki.

Życzę samych miłych chwil nowym właścicielom i ich nowemu, wymarzonemu pupilowi!

A wykorzystując tą miłą okazję: w klatce w schronisku została Broni koleżanka jeszcze z pseudohodowli. Jest teraz bardzo samotna, jej też przydałby się nowy dom. Po tym jak Bronka trafiła do mnie pojawiły się zarzuty, że należało wyciągnąć obie dziewczyny, a najlepiej znaleźć im wspólny dom. Może i należało, ale powodzenia w znalezieniu domu razem dwóm psom. Moim zdaniem dobrze, że chociaż jedna już tam nie siedzi. A już w ogóle nie cierpię takiego czepiania się – jak ktoś jest taki mądry to niech sam wyciąga oba psiaki. Nie chcę w ogóle wchodzić w animozje międzyfundacyjne czy między wolontariuszowe, każdy chce pomóc i bez sensu są takie wzajemne oskarżenia. Więcej o Toni dowiecie się od Amstaff Team – Łódź. 

 

2 Comments on “Bronia w nowym domu”

  1. Na żywo przypomina prawie wyłącznie shar pei. A ja niewiele robię tak naprawdę, to fundacja (czy w tym przypadku – dawna szefowa fundacji już jako osoba prywatna) znajduje chętnych, tylko jak się już ktoś trafi to może dodatkowym plusem jest to, że ja mogę coś więcej o psie powiedzieć. Ja mam z tego samą frajdę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*