Aktualności z życia Gretki

IMG_20150510_172345Odsuwałam napisanie postu na temat Grety z pewnego powodu. Nie idzie mi z nią tak łatwo jak sądziłam. Podejrzewałam, że będzie tak, że jak wezmę ją do domu to:

– zrobimy jej podstawowe badania

– podkarmimy, polepszymy raz dwa jej kondycję

– zrobimy niezbędne zabiegi (usunięcie tego ohydnego guza, sterylizacja)

– dziewczyna będzie gotowa do adopcji.

Tak lekko nie jest. Od samego początku Greta trochę kasłała, pierwszej nocy nawet sporo bym powiedziała. To się zmniejszało z każdym dniem. Bałam się, że to mogą być przerzuty do płuc, ale na rtg nie zostało to na szczęście potwierdzone. Było lepiej, ale tydzień temu zdecydowałam, że jednak włączę jej antybiotyk. Jest cały czas lepiej, dziś zakasłała dosłownie dwa razy, ale jeszcze, cholera jasna, zakasłała. Wiem, że pies, który się błąkał przez prawdopodobnie kilka miesięcy, niedożywiony, wychudzony potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, więc daję ten czas, nie przejmuję się tym za bardzo. Ale…

Dochodziłaby lepiej i szybciej do siebie, gdyby porządnie jadła. A tymczasem stale z tym też nie jest idealnie. Je, je coraz chętniej, coraz więcej, ale tak dopiero od kilku dni mogę powiedzieć, że zjada satysfakcjonującą mnie ilość.

Zabieg odwleka się, Greta jest u mnie dopiero/aż 2 tygodnie i początkowo miało wszystko się odbyć zaraz na początku, a tymczasem w chwili obecnej nie jestem w stanie powiedzieć na kiedy to planuję. Może przyszły tydzień, a może za 3 tygodnie.

IMG_20150510_202602

Na wielki plus działa to, że Greta mimo wszystko jest psychicznie w niezłej formie. Również wysiłkowo można jej pozazdrościć kondycji. Uwielbia biegać przy rowerze, jak go widzi to skacze, piszczy, tańczy itd. Podobnie ze smyczą – kocha spacery, nie męczy się wcale! Wyniki krwi też ma na szczęście bardzo przyzwoite. Dlatego myślę, że czas to jest to czego najbardziej w tej chwili potrzebuje potrzebuje. Tuż po kochającym domu stałym.

Jeśli chodzi o Grety charakter, to jak wspominałam, jest to całkiem coś innego niż bullowate, przyznam, że dla mnie trudniejszy typ, kto zna rasę, ten pewnie wie o co chodzi. Prosty przykład: po dwóch tygodniach wreszcie przychodzi, żeby ją miziać, sama, widać że ma ochotę, ale trochę, nie za dużo, absolutnie nie przytulać! Przy robieniu zdjęć odwraca się, unika. Wszystkim dotychczasowym psom zdjęcia robiło się bez żadnego problemu – wystarczyło zawołać, gwizdnąć, a każdy grzecznie patrzył prosto w obiektyw. Tu sytuacja jest całkowicie inna. Ale ma to swój urok. Kiedy teraz do mnie podchodzi sama i delikatnie domaga się pieszczot to to doceniam. Co innego taki Redzik, który od razu siadał każdemu dupą na stopach i całkowicie bezpardonowo wymuszał drapanie po grzbiecie. Tutaj na uczucie trzeba sobie zasłużyć. Podpowiem, że orzechowe chrupki otworzyły niektórym Gretki serduszko.

IMG_20150510_203335

A w ogóle od wczoraj patrzę na Gretkę z większym optymizmem, bo furminatorowałam ją tak długo, że aż mnie ręka bolała. A ona się tylko wyginała i stękała z radości. I od razu się zrobił nie ten pies! Zaczęła gładkowłosego wyżła przypominać, na żebrach to nawet bym powiedziała, że włos jest trochę błyszczący! Jeszcze trochę pracy, parę kąpieli i będzie jak nowa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*