Pitbull o gołębim sercu

lola

Chcesz adoptować Lolę? Odezwij się do Niechciane i Zapomniane!

Pierwsze wrażenie po spotkaniu Loli jest właśnie mniej więcej takie, jak prezentuje zdjęcie powyżej. I, o czym mam okazję przekonywać się trzeci dzień, nie jest to wrażenie mylne.

Można się w niej zakochać od pierwszego wejrzenia. Jej pierwszy właściciel też ją zapewne kochał bardzo, skoro mimo oczywistych defektów typu nieproporcjonalnie mała główka, lekko zezujące oczko i alergia pokarmowa, postanowił ją powielić w licznych egzemplarzach, w zawalonej gratami szopie, doprowadzając ją do takiego stanu:

CRW_9083

Jak ktoś ma pitbula za 500zł, to jest być może jego mama.

Po sądowych bojach trafiła do Fundacji Niechciane i Zapomniane. Doszła do siebie, a następnie została adoptowana przez małżeństwo ze Szczecina (zdaje się). Tam miłość do Loli może i była – zabrakło tej do siebie nawzajem, państwo się rozeszli, a pies wrócił do Łodzi.

Aktualnie jest u mnie. To, co pierwsze rzuca się w oczy, kiedy się spotka Lolę – to jej ogromna uległość i płochliwość, ale zarazem ciekawość człowieka i zaufanie. Wygląda to tak: Lola podpełza do ludzi, łypie w przerażeniu na boki, trochę próbuje uciekać w jakimkolwiek kierunku. Po 30 sekundach daje się głaskać i podpełza coraz bliżej. Po minucie bezpardonowo domaga się pieszczot łapą, obiema łapami, a najlepiej całą sobą wchodząc na człowieka. Po dwóch leży na plecach i lizaniem zachęca do miziania po brzuszku.

IMG_2974_800x533

To zachowanie topi serce, ale też może ludzi od Loli odsuwać. Każdy chciałby mieć psa radosnego, beztrosko truchtającego obok nogi. Lola taka nie jest. Na spacerach chodzi przykurczona, z podwiniętym ogonem, wypluwa smakołyki, odskakuje na widok idących z naprzeciwka ludzi. Nie wiem, na ile te cechy mogą ulec zmianie, bo na razie jest u mnie krótko. Kiedy wchodzę do pokoju, w którym siedzi, wita mnie na wyprostowanych nogach, czyli po dwóch dniach jest jakiś progres. Myślę jednak, że nie ma co liczyć na przemianę Loli w pewną siebie, odważną suczkę.

Drugim minusem Loli jest alergia pokarmowa. Przyznam, że gdyby nie przysięgi ludzi z Fundacji – nie uwierzyłabym, bo w tej chwili, jedząc hypoalergiczną karmę – nie ma śladu zmian skórnych. Jednak przyszli właściciele muszą się liczyć z tym, że Lola nie może jeść tanich karm czy domowych smakołyków.

Celowo wymieniam wady na początku, bo nie chcę aby ktoś napalił się, wziął Lolę, a potem był rozczarowany. Nie oddam Loli byle komu, po tym jak już raz wróciła z domu stałego. Przyszły właściciel ma być ostatnim. Kropka.

Zalety Loli? Oprócz wymienionych wad, reszta cech to już same zalety. Jest cichutka – nie piszczy, nie szczeka. Nie niszczy w domu, zostaje sama, doskonale jeździ samochodem. Na smyczy – bez rewelacji, potrafi odskoczyć jak się czegoś przestraszy, ale nie jest tragicznie, myślę, że to jest do zrobienia. Jest młoda (4 lata), wysterylizowana i ogólnie w dobrej formie. I nie jest głucha 😉

cdn…

1c0aa91830c611e383e922000ae9146d_7

2 odpowiedzi do “Pitbull o gołębim sercu”

  1. @Paula gratuluje udanej adopcji – to super i dla ciebie na pewno wielka satysfakcja. Lola była strasznie zaniedbana, dobrze, że najgorsze ma już za sobą. Niestety nadal czeka na wymarzony dom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *