O łódzkim schronisku (cz.2)

Przed wami druga część wywiadu z p.o. dyrektora łódzkiego schroniska p. Grzegorzem Kaczmarkiem oraz członkinią Rady Schroniska i wolontariuszką p. Martą Olesińską. Zachęcam też do przeczytania O łódzkim schronisku cz.1

Po lewej dyrektor Grzegorz Kaczmarek, po prawej
Po lewej dyrektor Grzegorz Kaczmarek, po prawej Marta Olesińska, a w środku aktor i przyjaciel schroniska Kamil Maćkowiak

4. Niewielu łodzian jest na bieżąco z losami schroniska, niestety prawie każdy słyszało finansowych nieprawidłowościach jakie tam miały miejsce. Nie wchodząc w szczegóły: komu podlegają władze schroniska? Jak jest wybierany dyrektor? Jakie kroki poczyniono, aby sytuacja się nie powtórzyła?

Grzegorz Kaczmarek: Podlegamy Prezydentowi Miasta Łodzi, w imieniu którego Schronisko nadzoruje Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Departamencie Spraw Społecznych Urzędu Miasta Łodzi. Dyrektora Schroniska powołuje Prezydent Miasta Łodzi (może przenieść pracownika podległego np. z Urzędu Miasta Łodzi lub innej jednostki, ewentualnie wybrać w konkursie).

Jeśli chodzi o zaistniałe nieprawidłowości, to bezpośrednio po ich stwierdzeniu zwolniono Główną Księgową, a ówczesna Pani Dyrektor odeszła na emeryturę. Następnie uporządkowano sprawy księgowe w jednostce, częściej i dokładniej przeprowadzane są okresowe kontrole. Nadzór kwestii finansowych, np. analizę sprawozdań i bezpośredni wgląd w rachunki bankowe, przejęły wyspecjalizowane służby finansowe miasta.

5. Ile osób pracuje w schronisku? Czy da się krótko wymienić jakie stanowiska pracy istnieją w schronisku?

Grzegorz Kaczmarek: Posiadamy około 30 etatów. Stanowiska: opiekunowie zwierząt, personel weterynaryjny, kierowcy, personel biurowy.

6. W schronisku działają wolontariusze, fundacje prozwierzęce, których działania mają na celu promowanie adopcji. Samo schronisko też stara się wychodzić do ludzi.

Grzegorz Kaczmarek: W naszym schronisku działa wolontariat. Zdjęcia psów publikowane na stronie www schroniska robią pracownicy. Zdjęcia i opisy kotów robią wolontariusze fundacji „Kotylion”, z którą współpracujemy. Pomoc wolontariuszy jest realna i uzupełnia naszą pracę.

Marta Olesińska: Wolontariusze w schronisku głównie zajmują się wychodzeniem z psami na spacery. To ogromnie ważny element wolontariatu. Często osoby zainteresowane wolontariatem wyrażają chęć pomocy przy pielęgnacji zwierząt. Niestety – póki co – schroniskowe warunki na to nie pozwalają. Nie ma przystosowanego pomieszczenia i sprzętu np. do kąpieli. Poza tym należy pamiętać, że pies po kąpieli nie powinien trafić do zimnego boksu, zagrody. Taka kąpiel w schroniskowych warunkach może zwierzęciu bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Dlatego jeśli mowa o zabiegach pielęgnacyjnych, to w grę wchodzi np. czesanie psiaka i to robią wolontariusze na spacerze.

10320264_667961356611738_4631791840413533301_n
Zdarza się, że schronisko odwiedzają znane osoby.

Wolontariusze również szukają nowych domów dla swoich podopiecznych, na przykład poprzez umieszczanie ogłoszeń na różnych portalach społecznościowych. Są również kopalnią wiedzy o swoich podopiecznych, dlatego wiele razy podkreślamy, że zanim ktoś zdecyduje się na adopcje – warto porozmawiać wcześniej z wolontariuszem, który zajmuje się danym psiakiem. Może wiele o zwierzęciu opowiedzieć i doradzić, czy dany pies będzie odpowiedni. Wielokrotnie bowiem zainteresowani adopcją osądzają psa wzrokowo. Ładny – to go chcę. Zależy nam na odpowiedzialnych adopcjach, dlatego polecamy patrzenie sercem, ale przy użyciu głowy, nie tylko oczu. Wielokrotnie bowiem ten tzw. ”ładny” pies, tak naprawdę jest trudnym psem. I tu wracamy do punktu wyjścia: zanim zdecydujemy się na adopcję, postarajmy się dowiedzieć jak najwięcej o tym zwierzaku. Schronisko to nie market. A pies to nie towar, który można zwrócić.

Wolontariusze również bardzo często tworzą opisy psów, które umieszczane są na stronie www schroniska pod zdjęciem psa. Pod opisem podają do siebie numer telefonu – warto zadzwonić porozmawiać, dopytać. Ale bardzo często jest i tak, że na stronie www pod zdjęciem psa jest bardzo krótki opis i jest to zazwyczaj opis z dnia przyjęcia. I tu często napisane jest np.: pies nieufny, przestraszony, reaguje agresją. Należy pamiętać, że prawie każdy pies, który trafia do schroniska jest nieufny, przestraszony, zdezorientowany, zestresowany, a to może przejawiać się agresją. Ale za dwa tygodnie lub nawet wcześniej to jest już zupełnie inny pies. Dlatego nie należy takiego psa „skreślać” po opisie. Jeśli pod takim opisem nie ma kontaktu do wolontariusza, warto zadzwonić do schroniska, wysłać mail z zapytaniem o psa, poprosić o aktualne informacje, można również napisać zapytanie czy wysłać wiadomość poprzez profil schroniska na Facebooku.

Od listopada 2013 roku schronisko łódzkie posiada swój profil na FB. Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno, niż wcale. W listopadzie 2013 roku mieliśmy około 400 „Lubicieli”. Dziś ponad 12 tysięcy. A to oznacza ponad 12 tysięcy szans dla naszych podopiecznych. Na FB można zobaczyć o wiele więcej zdjęć psiaków czy kotów niż na stronie www schroniska. Są także umieszczane filmy ze schroniska, ale również filmy ze spacerów z psiakami. Tu także można znaleźć dużo więcej informacji o danym psie czy kocie.

Profil FB stał się też taką dodatkową skrzynką kontaktową pomiędzy schroniskiem, a zainteresowanymi adopcją. Poprzez FB otrzymujemy wiele zapytań dotyczących publikowanych zwierząt, pośredniczymy w kontaktowaniu zainteresowanych adopcja z wolontariuszami, a co najprzyjemniejsze – na FB publikujemy również zdjęcia szczęśliwych naszych byłych podopiecznych, którzy pokazują nam jakie piękne życie wiodą w domu u boku swoich nowych opiekunów.

Mam przyjemność prowadzić profil schroniska na FB i mogę potwierdzić, że dzięki temu, że powstał profil na FB – otworzyło się dodatkowe okno na świat dla schroniskowych podopiecznych. Dowodem na to są udane adopcje naszych zwierząt do innych miast w Polsce (Warszawa, Bydgoszcz, Częstochowa, Gdańsk, Katowice), a także do innych państw: Wielka Brytania, Niemcy, a nawet Szwecja. Dzięki postom na FB wielu podopiecznych wróciło do swoich domów, a wielu znalazło nowe domy.

Jedna odpowiedź do “O łódzkim schronisku (cz.2)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *